Na wielu konferencjach branżowych wciąż dominuje pytanie: czy azjatyckie marki powinny wejść na rynek europejski? Rozmowy podczas eTail Asia w Singapurze pokazują jednak, że dla wielu firm z regionu ten etap jest już dawno zamknięty. Decyzja została podjęta: Europa jest kolejnym krokiem w globalnej ekspansji.
W praktyce oznacza to, że azjatycki e-commerce nie szuka już inspiracji ani ogólnych strategii. Coraz częściej mają już zarejestrowane spółki w Unii Europejskiej i chcą przejść do konkretów. Pytania, które padają najczęściej, dotyczą nie marketingu, lecz operacji: VAT, compliance produktowego, modelu fulfillmentu, czasu dostawy czy obsługi zwrotów.
To zmienia perspektywę całej dyskusji o ekspansji. Największym wyzwaniem przy wejściu na rynek europejski nie jest dziś zdobycie klientów. Jest nim zbudowanie operacji, która pozwoli skalować tę sprzedaż i utrzymać rentowność w wielu krajach jednocześnie.
Europa jako naturalny kierunek globalnej ekspansji
Rozmowy z firmami podczas eTail Asia pokazały wyraźnie, że dla wielu azjatyckich marek Europa przestaje być „opcjonalnym kierunkiem”, a zaczyna być jednym z kluczowych rynków w globalnej strategii sprzedaży. Szczególnie w przypadku firm z Singapuru, gdzie lokalny rynek jest relatywnie niewielki, ekspansja zagraniczna jest często koniecznością, a nie tylko elementem strategii wzrostu.
Przez wiele lat pierwszym naturalnym kierunkiem dla azjatyckich e-commerce były Stany Zjednoczone. Dziś jednak coraz więcej firm sygnalizuje, że rynek amerykański staje się trudniejszy i bardziej konkurencyjny, co skłania je do dywersyfikacji sprzedaży. W efekcie Europa coraz częściej pojawia się jako kolejny strategiczny krok – duży, rozwinięty rynek o wysokiej sile nabywczej i dojrzałej infrastrukturze e-commerce.
Jak zauważa Arkadiusz Filipowski, CEO Fulfilio:
„Podczas rozmów w Singapurze bardzo wyraźnie było widać, że dla wielu firm z regionu decyzja o wejściu do Europy została już podjęta. Nie pytają, czy warto – pytają raczej, jak zorganizować VAT, logistykę i fulfillment, żeby móc realnie skalować sprzedaż na kilku rynkach jednocześnie.”
Co istotne, ambicje wielu firm z regionu są zdecydowanie globalne. W rozmowach z przedsiębiorcami i managerami z Azji często wybrzmiewa podejście, w którym Europa nie jest pojedynczym projektem ekspansyjnym, lecz jednym z kilku równoległych rynków rozwijanych w tym samym czasie. To sprawia, że kluczowym pytaniem przestaje być „czy wejść do Europy”, a zaczyna być: jak zorganizować sprzedaż i logistykę w sposób skalowalny na wielu rynkach jednocześnie.
Europa nie jest jednym rynkiem – przedsiębiorcy z Azji już to wiedzą
W trakcie rozmów z przedsiębiorcami z Azji, teza to tym, że Europa nie działa jak jeden spójny ekosystem sprzedaży, wybrzmiewała bardzo wyraźnie. Jednak dla wielu firm z Azji Unia Europejska na pierwszy rzut oka wygląda jak odpowiednik rynku amerykańskiego – duży, zintegrowany obszar gospodarczy z ponad 400 milionami konsumentów. W praktyce jednak sprzedaż w Europie oznacza wejście na kilkadziesiąt rynków funkcjonujących równolegle, z różnymi regulacjami, oczekiwaniami konsumentów i standardami logistycznymi.
Właściciele azjatyckich e-Commerce rozumieją różnice dotyczące nie tylko przepisów czy podatków, ale także zachowań zakupowych i oczekiwań dotyczących dostawy. Wiele firm, które początkowo planują jednoczesne wejście na cały rynek europejski, szybko dochodzi do wniosku, że bardziej realistyczną strategią jest rozpoczęcie od jednego lub dwóch rynków i dopiero później skalowanie sprzedaży.
Jak zauważa Rafał Kuczmarski, Dyrektor Sprzedaży, który uczestniczył w rozmowach z firmami podczas wydarzenia:
„Nadal dla wielu firm z Azji Europa jest postrzegana jako jeden rynek. Dopiero w rozmowach okazuje się, że różnice między krajami są znacznie większe, niż zakładali – zarówno pod względem regulacji, jak i oczekiwań klientów czy standardów dostawy.”
To właśnie w tym miejscu pojawia się znaczenie dobrze zaprojektowanego modelu logistycznego. Odpowiednio dobrany hub fulfillmentowy może pozwolić obsługiwać wiele krajów jednocześnie, zachowując konkurencyjne czasy dostawy i kontrolę nad kosztami operacyjnymi.
Compliance i regulacje – największe zaskoczenie dla firm z Azji
Czy zatem jest coś, co zaskakuje azjatyckich przedsiębiorców? Jednym z tematów, które wracały w rozmowach najczęściej, była złożoność regulacyjna rynku europejskiego. W krajach takich jak Singapur część procesów regulacyjnych jest znacznie prostsza, a wsparcie instytucji publicznych w wejściu na nowe rynki jest bardzo dobrze zorganizowane. W Europie przedsiębiorcy szybko odkrywają, że sprzedaż produktów wymaga spełnienia szeregu formalnych wymogów.
Dotyczy to m.in. certyfikacji produktów, oznaczeń, regulacji opakowaniowych czy systemów odpowiedzialności producenta (EPR). W wielu przypadkach firmy dowiadują się o tych wymaganiach dopiero na etapie przygotowania sprzedaży, co znacząco wydłuża proces wejścia na rynek.
Jak podkreśla Arkadiusz Filipowski:
„W Europie nie wystarczy mieć dobry produkt i skuteczny marketing. Najpierw trzeba upewnić się, że produkt może być legalnie sprzedawany na danym rynku. Compliance często okazuje się największym wyzwaniem operacyjnym dla firm, które dopiero wchodzą do Unii Europejskiej.”
Brak odpowiedniego przygotowania w tym obszarze może mieć bardzo konkretne konsekwencje – od blokady sprzedaży na marketplace’ach po konieczność wycofania produktu z rynku.
Na podobny problem zwraca uwagę również Rafał Kuczmarski, który prowadził rozmowy z firmami podczas wydarzenia:
„Wiele firm jest zaskoczonych skalą regulacji w Europie. Pojawiają się pytania o opakowania, oznaczenia, certyfikaty czy odpowiedzialność producenta. W Azji część z tych wymogów po prostu nie istnieje, dlatego firmy często nie są na nie przygotowane.”
Dlatego coraz więcej firm planujących ekspansję do Europy zaczyna traktować compliance i przygotowanie regulacyjne jako jeden z pierwszych etapów projektu, jeszcze zanim uruchomi sprzedaż czy działania marketingowe.
Dlaczego wiele firm niedoszacowuje kosztów sprzedaży w Europie
Innym, równie ważnym elementem rozmów z firmami z Azji są rzeczywiste koszty operacyjne sprzedaży w Europie. Na poziomie strategicznym rynek wygląda bardzo atrakcyjnie. Ponad 400 milionów konsumentów, wysoka siła nabywcza i rozwinięta infrastruktura e-commerce. W praktyce jednak wiele firm odkrywa, że ekonomia sprzedaży w Europie jest bardziej złożona, niż zakładano na etapie planowania ekspansji.
Najczęściej niedoszacowane elementy to m.in.:
- import VAT i obsługa celna,
- koszty administracyjne związane z compliance,
- obowiązki wynikające z systemów EPR i regulacji opakowaniowych,
- lokalne koszty obsługi zwrotów i customer service.
Jak zauważa Arkadiusz Filipowski:
„Europa potrafi wyglądać bardzo atrakcyjnie w prognozie przychodów, ale kiedy zaczniemy uwzględniać wszystkie koszty operacyjne – VAT, compliance, logistykę czy obsługę zwrotów – okazuje się, że model biznesowy wymaga dużo bardziej precyzyjnego zaprojektowania.”
W wielu przypadkach firmy koncentrują się na dwóch podstawowych elementach: koszcie produktu i marketingu. Tymczasem w Europie równie ważna jest cała warstwa operacyjna, która obejmuje logistykę, regulacje oraz obsługę klienta na wielu rynkach jednocześnie.
Dlatego coraz więcej firm planujących ekspansję do Europy zaczyna od szczegółowego zaprojektowania modelu operacyjnego, który pozwoli utrzymać rentowność sprzedaży przy rosnącej skali działalności.
Fulfillment jako fundament skalowania sprzedaży w Europie
Z rozmów z firmami z Azji wynika, że logistyka staje się jednym z kluczowych elementów strategii wejścia na rynek europejski. W przypadku sprzedaży cross-border decyzje dotyczące fulfillmentu mają bezpośredni wpływ nie tylko na koszty operacyjne, ale również na doświadczenie klienta i tempo skalowania sprzedaży.
Dla wielu marek największym wyzwaniem jest znalezienie modelu, który pozwoli jednocześnie zapewnić konkurencyjne czasy dostawy, efektywną obsługę zwrotów oraz kontrolę nad kosztami logistycznymi. W praktyce oznacza to konieczność odpowiedzi na kilka kluczowych pytań: czy wysyłać produkty bezpośrednio z Azji, czy budować lokalny magazyn w Europie, jak obsługiwać zwroty oraz jak zarządzać logistyką w wielu krajach jednocześnie.
Jak podkreśla Arkadiusz Filipowski:
„W pewnym momencie rozmowy o ekspansji zawsze schodzą na logistykę. Można mieć świetny produkt i skuteczny marketing, ale jeśli model fulfillment nie zapewnia odpowiednich czasów dostawy i sprawnej obsługi zwrotów, skalowanie sprzedaży w Europie staje się bardzo trudne.”
Z tego powodu coraz więcej firm rozważa budowę centralnego hubu logistycznego w Europie, który pozwala obsługiwać kilka rynków jednocześnie. Taki model umożliwia skrócenie czasu dostawy, lepszą kontrolę nad operacjami oraz optymalizację kosztów transportu.
Na znaczenie tego podejścia zwraca uwagę również Rafał Kuczmarski:
„Podczas rozmów często pojawia się pytanie, jak obsługiwać logistykę w wielu krajach jednocześnie. W praktyce wiele firm decyduje się na jeden hub fulfillmentowy w Europie, z którego można efektywnie obsługiwać sprzedaż na kilku rynkach.”
Właśnie dlatego dla firm planujących ekspansję coraz ważniejsze staje się nie tylko znalezienie operatora logistycznego, ale przede wszystkim zaprojektowanie modelu fulfillmentu, który będzie skalowalny wraz ze wzrostem sprzedaży.
Zwroty – niedoceniany element modelu sprzedaży w Europie
Jednym z tematów, który stosunkowo rzadko pojawia się na początku rozmów o ekspansji, ale bardzo szybko staje się kluczowy, jest obsługa zwrotów. W wielu krajach europejskich standardem w e-commerce jest możliwość łatwego i szybkiego odesłania produktu, a konsumenci traktują ten element jako naturalną część doświadczenia zakupowego.
Dla firm z Azji oznacza to konieczność zaprojektowania pełnego procesu reverse logistics, który obejmuje nie tylko przyjęcie paczki, ale także jej inspekcję, decyzję o dalszym losie produktu, zwrot środków lub wysyłkę nowego towaru. W praktyce jest to proces operacyjny, który wymaga infrastruktury, procedur oraz integracji systemowych.
Jak podkreśla Arkadiusz Filipowski:
„Zwroty są jednym z elementów, które firmy często pomijają na etapie planowania ekspansji. Tymczasem w Europie jest to integralna część modelu sprzedaży. Jeśli proces zwrotów nie działa sprawnie, bardzo szybko zaczyna to wpływać na doświadczenie klienta i koszty operacyjne.”
Właśnie dlatego coraz więcej firm planujących wejście na rynek europejski traktuje obsługę zwrotów jako część strategii logistycznej, a nie jedynie element obsługi klienta.
Dobrze zaprojektowany proces zwrotów pozwala nie tylko ograniczyć koszty operacyjne, ale również budować zaufanie klientów i zwiększać konwersję sprzedaży – szczególnie w modelu D2C.
AI w e-commerce – dużo oczekiwań, coraz więcej realizmu
Podczas paneli i rozmów na eTail Asia bardzo mocno wybrzmiewał również temat AI i automatyzacji w e-commerce. Sztuczna inteligencja pojawia się dziś niemal w każdym obszarze – od marketingu i personalizacji, przez obsługę klienta, aż po optymalizację operacji logistycznych.
Jednocześnie w dyskusjach coraz częściej pojawia się również bardziej realistyczne spojrzenie na możliwości AI. Wiele firm zauważa, że sztuczna inteligencja bardzo dobrze radzi sobie z analizą danych historycznych i optymalizacją istniejących procesów, ale znacznie gorzej sprawdza się w przewidywaniu nowych scenariuszy rynkowych.
Jak zauważa Arkadiusz Filipowski:
„AI jest dziś bardzo ważnym narzędziem w e-commerce, ale nie zastąpi strategii ani doświadczenia operacyjnego. Wiele firm zaczyna dostrzegać, że sztuczna inteligencja potrafi świetnie analizować przeszłość, ale nie zawsze jest w stanie przewidzieć przyszłość rynku.”
Dodatkowo coraz częściej mówi się o realnych kosztach wdrożeń AI, które w wielu projektach okazują się wyższe niż pierwotnie zakładano. Pojawiają się również wyzwania związane z jakością generowanych odpowiedzi czy ryzykiem błędnych interpretacji danych i regulacji.
Na ten aspekt zwraca uwagę również Rafał Kuczmarski:
„W panelach dużo mówiło się o AI, ale równie często pojawiały się pytania o jego ograniczenia. Firmy zaczynają dostrzegać, że wdrożenie AI to nie tylko technologia, ale także proces, który wymaga dobrych danych, czasu i odpowiedniej integracji z operacjami.”
Dlatego coraz więcej firm traktuje dziś AI jako narzędzie wspierające rozwój e-commerce, a nie jako rozwiązanie, które automatycznie rozwiąże wszystkie wyzwania związane z ekspansją czy skalowaniem biznesu.
Polska jako logistyczna brama do Europy
W wielu rozmowach pojawiał się również wątek lokalizacji operacji logistycznych w Europie. W praktyce coraz więcej firm decyduje się na model centralnego magazynu w Europie, który pozwala dystrybuować zamówienia do różnych krajów z jednego miejsca. Kluczowe znaczenie mają tu czynniki takie jak dostęp do infrastruktury transportowej, rozwinięta sieć kurierska oraz możliwość szybkiej obsługi wielu rynków jednocześnie.
Jak podkreśla Arkadiusz Filipowski:
„W przypadku sprzedaży w Europie bardzo często najlepszym rozwiązaniem jest centralny hub logistyczny. Jeśli jest dobrze zlokalizowany i ma dobre połączenia kurierskie, można z niego efektywnie obsługiwać wiele rynków jednocześnie.”
W tym kontekście coraz częściej pojawia się również Polska jako lokalizacja operacyjna. Dzięki swojemu położeniu w centrum Europy oraz rozwiniętej infrastrukturze logistycznej może pełnić rolę hubu dystrybucyjnego dla wielu rynków europejskich.
Na ten aspekt zwraca uwagę również Rafał Kuczmarski:
„Dla wielu firm z Azji zaskoczeniem jest to, że z jednego magazynu w Europie można obsługiwać sprzedaż w wielu krajach. Kluczowe jest jednak dobre zaprojektowanie modelu logistycznego i wybór lokalizacji, która zapewni odpowiednią dostępność transportową.”
Właśnie dlatego dla firm planujących ekspansję coraz ważniejsze staje się nie tylko znalezienie operatora logistycznego, ale również wybór lokalizacji, która pozwoli efektywnie obsługiwać całą Europę z jednego hubu.
Europa jako jeden z etapów globalnej ekspansji
Jedną z ciekawszych obserwacji z rozmów podczas eTail Asia było również podejście wielu azjatyckich firm do samej ekspansji międzynarodowej. W przeciwieństwie do wielu europejskich przedsiębiorstw, które często rozwijają się stopniowo – kraj po kraju – wiele firm z Azji myśli o rozwoju w sposób znacznie bardziej globalny już na bardzo wczesnym etapie.
Europa w tym podejściu rzadko jest traktowana jako jedyny kierunek ekspansji. Częściej stanowi jeden z kilku rynków rozwijanych równolegle – obok Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu czy Australii. Dla wielu firm oznacza to konieczność budowania modeli operacyjnych, które od początku są przygotowane na funkcjonowanie w kilku regionach jednocześnie.
Jak zauważa Arkadiusz Filipowski:
„W rozmowach z firmami z Azji często pojawia się bardzo globalne podejście do rozwoju biznesu. Europa jest dla nich jednym z ważnych rynków, ale rzadko jedynym. Dlatego od początku szukają modeli operacyjnych, które pozwolą im skalować sprzedaż na wielu rynkach równolegle.”
Takie podejście zmienia również sposób myślenia o logistyce i partnerstwach operacyjnych. Firmy nie szukają wyłącznie lokalnych rozwiązań dla jednego kraju, lecz partnerów, którzy pomogą im zbudować skalowalną infrastrukturę sprzedaży w całym regionie.
Na ten aspekt zwraca uwagę również Rafał Kuczmarski:
„Wielu przedsiębiorców z Azji myśli o ekspansji w bardzo szerokiej perspektywie. Europa jest częścią większego planu globalnego rozwoju, dlatego od początku pytają o rozwiązania, które pozwolą im obsługiwać wiele rynków jednocześnie.”
To właśnie dlatego w kontekście ekspansji do Europy coraz większego znaczenia nabierają partnerstwa operacyjne i logistyczne, które pozwalają firmom szybciej budować skalę sprzedaży na nowych rynkach.
Co azjatyckie marki powinny przygotować przed wejściem do Europy?
Wnioski z rozmów podczas eTail Asia pokazują, że firmy planujące ekspansję do Europy odnoszą największe sukcesy wtedy, gdy traktują wejście na rynek jako projekt wymagający dokładnego przygotowania operacyjnego, a nie wyłącznie jako inicjatywę sprzedażową.
W praktyce oznacza to konieczność wcześniejszego zaplanowania kilku kluczowych obszarów: zgodności regulacyjnej produktu, modelu logistycznego, obsługi zwrotów oraz struktury kosztów operacyjnych. Dopiero po uporządkowaniu tych elementów możliwe jest skalowanie sprzedaży na większą liczbę rynków europejskich.
Jak podkreśla Arkadiusz Filipowski:
„Firmy, które przygotują fundamenty operacyjne jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży, są w stanie znacznie szybciej rozwijać biznes w Europie. W przeciwnym razie wiele problemów pojawia się dopiero w momencie, kiedy sprzedaż zaczyna rosnąć.”
Właśnie dlatego coraz więcej firm rozpoczyna przygotowania do ekspansji od szczegółowej analizy kilku podstawowych kwestii.
Najczęściej pojawiające się pytania to:
- czy produkt spełnia europejskie wymogi compliance i certyfikacyjne,
- jak będzie wyglądał model fulfillment i czas dostawy do klientów,
- w jaki sposób obsługiwane będą zwroty,
- jakie są pełne koszty VAT, ceł i obowiązków regulacyjnych,
- które produkty powinny być magazynowane lokalnie w Europie.
„Firmy, które najlepiej radzą sobie z wejściem do Europy, to te, które już na początku analizują cały model operacyjny — od regulacji po logistykę. Dzięki temu mogą szybciej skalować sprzedaż i unikają wielu kosztownych korekt w kolejnych etapach.” – komentuje Rafał Kuczmarski.
Dobrze zaplanowany model operacyjny sprawia, że Europa przestaje być trudnym rynkiem wejścia, a zaczyna być realną przestrzenią do skalowania sprzedaży na dużą skalę.
Europa pozostaje ogromną szansą – pod warunkiem dobrego przygotowania
Pomimo wszystkich wyzwań, które pojawiają się w rozmowach o regulacjach, logistyce czy kosztach operacyjnych, jedno jest pewne: Europa pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków e-commerce na świecie. Duża liczba konsumentów, wysoka siła nabywcza oraz rozwinięta infrastruktura sprzedaży online sprawiają, że dla wielu azjatyckich marek jest to naturalny kolejny etap globalnej ekspansji.
Kluczowa różnica polega jednak na tym, że sukces na rynku europejskim rzadko wynika wyłącznie z dobrego produktu czy skutecznego marketingu. W praktyce o powodzeniu ekspansji coraz częściej decyduje jakość przygotowania operacyjnego, czyli od zgodności regulacyjnej, przez model logistyczny, aż po obsługę zwrotów i customer experience.
Jak podsumowuje Arkadiusz Filipowski:
„Europa to ogromna szansa dla wielu marek z Azji, ale jednocześnie rynek, który wymaga bardzo dobrego przygotowania operacyjnego. Firmy, które rozumieją tę złożoność i odpowiednio zaprojektują swoje operacje, mogą bardzo szybko zbudować skalę sprzedaży.”
Dlatego coraz więcej firm planujących ekspansję do Europy zaczyna traktować logistykę, fulfillment i compliance nie jako zaplecze operacyjne, ale jako strategiczny element budowania przewagi konkurencyjnej na nowym rynku.


